502687023
wojtek@nietylkotech.pl

Sztuka adaptacji. Czyli dlaczego Więzień Azkabanu to najlepsza ekranizacja Harry’ego Pottera

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Harry Potter zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Dorastałem wraz z bohaterami książek i byłem niewiele starszy od ich ekranowych odpowiedników, gdy pierwsze ekranizacje serii trafiły do kin. Wiele wyjaśnia sam fakt, że jedną z moich pierwszych młodzieńczych crushy była Emma Watson.

Potteromania mnie nie ominęła, a historia Harry’ego, chłopca, który przeżył, została dosłownie wdrukowana w moje życie do tego stopnia, że będąc już pełnoletnim facetem, czekałem przed księgarnią, w tłumie dzieciaków, na premierę ostatniego tomu. To nie o książkach chciałbym jednak w tym tekście opowiedzieć, lecz o ich ekranizacjach. Konkretnie o jednej z nich, która zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Moim zdaniem jest to najlepsza z adaptacji i stoi za nią nie kto inny jak Alfonso Cuarón, który w tym roku otrzymał zasłużonego Oskara za rewelacyjną Romę, a wcześniej za równie fascynującą Grawitację.

Alfonso  Cuarón , Rupert Grint, Emma Watson
Alfonso Cuarón , Rupert Grint, Emma Watson

Film, który miał zmienić wszystko

Więzień Azkabanu, bo to o tym filmie mowa, na statuetkę raczej nie zasłużył. Moim zdaniem jednak pod wieloma względami spełniał kryteria, by zyskać choćby nominację. To właśnie Cuarón wskazał swoją przełomową adaptacją kierunek, w którym podążyć miały następne filmy. Stery nad serią przekazał mu wówczas Chris Columbus, na którego barkach leżała odpowiedzialność za zawiązanie całej historii. Kamień filozoficzny i Komnata Tajemnic to filmy bardzo poprawne w swoim gatunku. Filmy Columbusa to po prostu lekka i prosta historia przygodowa dla dzieci. Dzieciaków, jakimi byli przecież wtedy sami bohaterowie tej opowieści.

Wiele mówi o tym fakt, że do dwóch pierwszych ekranizacji naprawdę trudno mi teraz wrócić mając prawie 30 lat na karku. Są one po prostu zbyt dziecinne, ale przecież takie właśnie miały być. Tymczasem Więzień Azkabanu okazał się tak uniwersalny, że z ekscytacją oglądam go do tej pory. Z czego wynika tak diametralna zmiana? Najwięcej zasługi ma tutaj właśnie reżyser, który wprowadził do tej historii nieco inną magię, bardziej brutalną i „rzeczywistą” magię.

Cuarón miał za zadanie zmienić ton tej opowieści, którą J.K. Rowling w swoich książkach popchnęła w nieco mroczniejszą, dojrzalsza i bogatszą w niuanse stronę. Dorastał Harry, a wraz z nim dorastali jego czytelnicy. Zmiany były konieczne, a reżyser wykorzystał kilka genialnych filmowych narzędzi, by tę zmianę charakteru opowieści wiarygodnie przedstawić. Ta ogromna różnica między trzema następującymi po sobie ekranizacjami wynika właśnie z ogromnej pracy i kunsztu artystycznego reżysera.

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Harry (a wraz z nim my, widzowie) został wystawiony na realne zagrożenie i chyba pierwszy raz miał poczuć samotność i prawdziwy strach. Wcześniej były one obecna nieco w domyśle, ale dopiero w Więźniu… Cuarón odważył się wprowadzić do serii elementy thrillera i dramatu. W poprzednich częściach, skierowanych do zdecydowanie młodszego widza, było to z konieczności bardzo niedosłowne. Nie jest to jednak wyjątkowo gwałtowne przejście, a film nie wrzuca widza od razu na głęboką wodę. Znajdziemy tu sporo humorystycznych scen takich jak ta w autobus „Błędny rycerz” czy dmuchana ciotka Marge. Jednocześnie w tle cały czas wyczuwalna jest atmosfera zagrożenia, której personifikacją jest oczywiście tajemniczy Syriusz Black.

Jak uchwycić magię w obiektywie kamery

Kunszt reżyserski Cuaróna widać wyraźnie w kolejnych scenach jego filmu, gdzie możemy napotkać wiele naprawdę ambitnych i nieoczywistych zabiegów operatorskich i reżyserskich, które można docenić tylko wtedy, gdy człowiek ogląda film z uwagą. Znajdziemy tutaj charakterystyczne dla Cuaróna długie ujęcia, które stały się jego wizytówką między innymi dzięki Ludzkim dzieciom. Podczas tych ujęć, kamera, będąc w ciągłym ruchu, wędruje za bohaterami, co pozwala nam wyjątkowo wczuć się w akcję filmu. Pozwala poczuć, że nie jesteśmy tylko biernym obserwatorem.

Innym, bardzo ciekawym zabiegiem, który jest stosowany kilkukrotnie w Więźniu…, to dosłownie przejście przez szybę lub lustro. O ile przejście kamery przez szybę w oknie nie powoduje konsternacji, to podobny efekt w przypadku lustra może widza lekko skołować. Lustro w tej opowieści odgrywa bardzo ważną rolę. Podczas zajęć z obrony przed czarną magią, prowadzonych przez profesora Lupina, uczniowie mają za zadanie zmierzyć się ze swoimi największymi lękami. Efekt przejścia do rzeczywistości odbitej w lustrze może symbolizować wejścia w głąb siebie i swoich lęków.

Starszy odbiorca raczej nie odnajdzie w tych scenach nic, ponad ciekawe efekty specjalne. Natomiast młodemu widzowi może zakiełkować w głowie pytanie „Ale chwila! Jak oni to nakręcili!?” To wyjątkowo ważne pytanie. Cuarón chciał, by jego film pełnił funkcję nie tylko rozrywkową, ale i edukacyjną. Chciał pokazać i nauczyć, być może przyszłych miłośników kina, w jaki sposób powinno się kręcić filmy.

Columbus zrobił film wręcz szablonowy, w sposób standardowy dla filmów dla dzieci. Jego następca postanowił z tego szablonu wyjść i potraktować młodego widza poważnie. Dlatego właśnie film ten jest tak istotny, bo stara się rozwijać pasję i miłość do kina, które przecież jak wszystko inne, najłatwiej kiełkują i rozwijają się na podatnym, młodym jeszcze gruncie. Małe światełko wzniecone zaklęciem Lumos, które może rozbłysnąć ogromnym, jasnym błyskiem.

Magiczny duet

Meksykański reżyser ma swojego nadwornego operatora, którym jest Emmanuel Lubezki. Jednak ponieważ nie był on dostępny w momencie kręcenia Więźnia…, to Cuarón postanowił zaangażować kogoś innego. Padło na nowozelandzkiego operatora Michaela Seresina, który miał wówczas w swoim dorobku artystycznym takie tytuły, jak Harry Angel (1987), Kod Mercury (1998) czy Życie za życie (2003). Był to strzał w dziesiątkę.

Poprzednie części kręcone były na taśmie Super 35 i tak również było w przypadku Więźnia Azkabanu. Jednak Cuarón i Seresin postanowili wykorzystać nowe możliwości i wprowadzili na plan lżejsze, bardziej mobilne kamery, całą gamę obiektywów szerokokątnych, wózki, wysięgniki oraz steadicamy. To wszystko pozwoliło zrealizować między innymi wspomniane już wcześniej, charakterystyczne długie ujęcia na jednym cięciu. Przytoczyć tu trzeba między innymi scenę powitania uczniów w Wielkiej Sali lub rozmowy pana Weasleya z Harrym z początku filmu, podczas której ostrzega go przed czyhającym na niego zagrożeniem.

Cuarón i Seresin na planie Więźnia Azkabanu
Cuarón i Seresin na planie Więźnia Azkabanu

Na ten zdecydowanie cięższy, bardziej ponury klimat filmu mogła mieć również wpływ pogoda. W Szkocji, gdzie kręcono sceny w Hogwartcie, padało nieustannie. Prognozy przewidywały zaledwie 2 dni deszczu w ciągu 30 dni zdjęciowych. Okazały się błędne. Cuarón i Seresin postanowili nie walczyć z przeciwnościami losu po prostu wykorzystać to, co dał im los. Efekt przerósł oczekiwania. Deszczowa aura sprawiła, że zdjęcia są tak delikatne i utrzymane w szarych odcieniach, co bardzo wpływało na dramatyzm ujęć.

Dlaczego tylko jeden film?

Więźniu Azkabanu, niestety był jedynym filmem z serii zrealizowanym przez ten niezwykły duet. Dlaczego Cuarón nie podjął się nakręcenia następnych części? Tego niestety nie wiemy, ale wiemy natomiast, dlaczego podjął się pracy nad adaptacją Więźnia. Przekonał go do tego sam Guillermo del Toro, który wiele lat późno żałował, że sam nie podjął się tego wyzwania. W wywiadzie dla Vanity Fair Cuarón przyznał, że gdy del Toro dowiedział się, z jaką ignorancją podchodzi on do nowego zadania, to mocno go za to zrugał. Ostra i dosyć bezpośrednia reprymenda podziałała, bo otrzymaliśmy najlepszą adaptację z serii:

Fuckin’ skinny, you’re such a fuckin’ arrogant bastard. You are going right now to the fuckin’ bookshop and get the books and you’re going to read them and you call me right away.

Pora dorosnąć Harry!

Żeby być w pełni uczciwym, to przyznam, że spora tu też zasługa młodych aktorów, u których widać już było wyraźnie efekt dorastania. Stali się bardziej świadomi i ich umiejętności aktorskie bardzo się rozwinęły. Dorastałem również ja, więc film ten siłą rzeczy musiałem odbierać nieco inaczej. Choć po wielu latach trudno jednoznacznie stwierdzić, by ich kariery po zakończeniu przygody z Potterem bardzo się rozwinęły, to na pewno każde z nich znalazło swoją pewną niszę i robi to, co kocha.

Harry Potter i Więzień Azkabanu

W 2013 roku krytycy i widzowie z wielkim zainteresowaniem komentowali premierę filmu Boyhood. Projektu filmowego bez precedensu, który realizowany był przez 12 lat z tą samą obsadą, by pokazać upływający czas w rzeczywisty sposób. Główny bohater naprawdę dorastał podczas zdjęć. Mało kto zdał sobie sprawę, że przecież to nie jest pierwszy raz, gdy taki efekt uzyskano. Czymże jest przecież cała seria filmów o Harrym Potterze jak nie właśnie przedstawieniem procesu dojrzewania głównych bohaterów.

Realizacja całej serii zajęła ponad dekadę i przez te 10 lat byliśmy świadkami, jak dzieci stają się nastolatkami, a następnie dorosłymi. Szczególny nacisk na ten aspekt położono w wielkim finale. Jednak Insygnia śmierci mogłyby mieć nieco inny charakter, gdyby nie Więzień Azkabanu, który to wszystko zapoczątkował i wyznaczył kierunek.

Czarujące dźwięki Johna Williamsa

Nie mogę też pominąć jednego wyjątkowo ważnego aspektu, jakim jest muzyka. W Więzieniu Azkabanu, który był ostatnim filmem z serii, do którego muzykę skomponował mistrz John Williams, odpowiada ona za ten wyjątkowy magiczny nastrój. Mistrz, jak to mistrz, nie poszedł na łatwiznę i mając do dyspozycji gotowe partytury do poprzednich części, postanowił jednak stworzyć ją od nowa.

Zasadniczo poza słynnym motywem Hedwigi, nie znajdziemy tu absolutnie żadnych elementów wspólnych z poprzednimi częściami. Williams podobnie jak Cuarón postanowił uderzyć w nieco mroczniejsze, bardziej liryczne tony. Cała partytura wręcz rozczula i zachwyca swoim tajemniczym klimatem i bogactwem tematycznym.

Magia jest wokół nas

Więzień Azkabanu to paradoksalnie jedyna część książki, której nie posiadam na własność. Ta luka w księgozbiorze jest znamienna, bo akurat tę część serii darze największą nostalgią, między innymi ze względu na ekranizację. Harry Potter jako zjawisko kulturowe i socjologiczne to wydarzenie bez precedensu, które bardzo trudno będzie powtórzyć. Choć poszczególnych części raczej nie można nazwać dziełami literatury, to jako całokształt zdecydowanie na to miano zasługuje.

Całą serię zakończył David Yates, który zrobił to poprawnie, ale w pewnym momencie seria ta zaczęła tracić tę początkową magię. Niestety była na to skazana, bo tak przecież działa życie. Dziecięca magia bywa nieraz bardzo brutalnie zabita przez machinę zwianą rzeczywistością, a to Cuarón wprowadził tę machinę w ruch i za to należą mu się ogromne wyrazy szacunku. Wielu krytykowało angaż tego reżysera, który wydawał się złą osobą na złym miejscu. Na szczęście okazało się, że się mylili. Cuarón magii nie zabił, ale sprawił, że stała się tak realna, jak nigdy wcześniej.

Więzień Azkabanu nie jest oczywiście filmem wybitnym i w opinii wielu wcale nie jest najlepszą z części serii. Nie można się jednak nie zgodzić z tezą, że jest to najważniejsza z ekranizacji w serii i była na tle wszystkich adaptacji Pottera po prostu przełomowa. Można tylko gdybać, jakby ta cała historia się zakończyła, gdyby Cuarón wyreżyserował również kolejne części. David Yates zrobił to w swoim stylu i również nie można mu odmówić kunsztu. Tak czy inaczej, historia Pottera, w tym jej trzecia w kolejności filmowa adaptacja, zapisały się na kartach historii i to jest po prostu fakt, z którym trudno się spierać.

Źródła

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *