502687023
wojtek@nietylkotech.pl

Nowy Microsoft Edge. Google zdobyło godnego przeciwnika?

Microsoft Edge Chromium

Od zawsze używam Google Chrome. W sensie od jego premiery w roku 2008. Wiernym fanem usług Google jestem ogólnie od czasu premiery Gmaila, które na początku był dostępny tylko przez zaproszenie (!). Tak, dokładnie – skrzynka e-mail dla elity. Przez wiele lat używałem zamiennie Firefoxa i Opery, ale dopiero Chrome przyciągnął mnie na stałe. No i wcale nie chodzi tu o szybkość działania.

Bo sukces Google wynika z czegoś innego i rozumieją to doskonale fani ekosystemu Apple. Chodzi rzecz jasna o integrację z resztą usług. Google Chrome to dosłownie moje centrum dowodzenia. Na nowy komputerze instaluje Chrome, loguje się na swoje konto i tyle! Praktycznie nic więcej nie muszę robić.

No i tutaj na scenę wchodzi Microsoft Edge. Zaprezentowany w 2015 roku, wraz z premierą Windows 10. Miał zatrzęsnąć w posadach rynkiem przeglądarek, a w rzeczywistości, w kampusie Google tylko lekko zadrgały monitory. Rzekłbym ledwie zauważalnie. Edge miał zerwać z niechlubnym dziedzictwem Internet Explorera i jego łatką programu do ściągania przeglądarki, a tymczasem dumnie ją nadal nosi.

Improvise, Adapt, Overcome

Cztery lata – tyle trwały bezskuteczne starania Microsoftu, by coś z tym fantem zrobić. Wreszcie ktoś, tam w Redmond, pomyślał logicznie, że takie kopanie z koniem nie ma większego sensu i zaproponował coś wyjątkowo radykalnego. Zapewne w głowie miał wtedy stare indiańskie powiedzenie – „Nie możesz pokonać wroga, to przyłącz się do niego”. Skoro Edge nijak nie może pokonać Chrome, który obecnie zajmuje prawie 70% rynku przeglądarek, to może dobrym pomysłem jest pójść jego śladem?

Microsoft Edge Google Chrome udziały w rynku
Źródło: StatCounter

Zwłaszcza że realizacja tego pomysłu była jest wyjątkowo łatwa i na podobny pomysł wpadła dużo wcześniej Opera. Chrome bowiem, bazuje na otwarto-źródłowym projekcie Chromium. Open source oznacza, że każdy może go zaadaptować na własne potrzebny, oczywiście pod warunkiem, że nie łamie przy tym licencji.

Microsoft Chromium? Szalony pomysł, który może się udać!

Przez te cztery długie lata Microsoft chciał być do przesady autorski i oryginalny. „Jestem gigantem rynku to jestem samowystarczalny”. Dlatego też rozwijał swój autorski silnik renderujący EdgeHTML. Jak to działa w praktyce? Nie rozpisując się zbytnio – każdy z Was może sobie odpalić obecną wersję Edge. Działa całkiem sprawnie, prawda? To jednak za mało!

Co się więc zmieni w nowym Edge i dlaczego to może tym razem wypalić? Microsoft zrozumiał, że nie jest jedynym gigantem na rynku technologii i musiał oddać „Googlowi co Googlowskie”. Połowa Internetu stoi teraz usługami Google – YouTube, Gmail, Mapy Google aż wreszcie sama wyszukiwarka. Microsoft starał się obudować Edge swoimi własnymi usługami, które były de facto protezami popularnych usług Google.

Teraz, gdy nowy Edge bazuje na tym samym silniku co Chrome, będzie mógł lepiej wspierać to, czego oczekują użytkownicy. Wreszcie, po tych długich latach, Edge ma realną szansę zerwać z krzywdzącą łatką programu do pobierania Chrome. Dlaczego? Bo Chrome będzie domyślnie zainstalowany w Windows 10! Fakt, będzie to wariacja autorstwa Microsoftu, ale od teraz te dwie przeglądarki będą mieć więcej wspólnego niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie tylko Windows 10!

No i pozostaje jeszcze jeden ważny aspekt – Nowy Edge wreszcie otworzył się na inne systemy. Po raz pierwszy od premiery mogą go uruchomić również użytkownicy Windows 7! Być może w przyszłości pojawi się również na komputerach Apple. To dopiero jest przełom!

Nowego Edge można pobrać STĄD, w wersji Dev (aktualizowana co tydzień) lub Canary (aktualizowana codziennie). Jeśli macie zamiar sprawdzić, jak sprawuje się w akcji nowy Edge, to życzę miłej zabawy! Ja się bawię już od wczoraj i jestem naprawdę zadowolony. A będzie tylko lepiej!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *